<title_newspaper="ycie Warszawy"> 
<title_article="Rwne i bezporednie> 
<author_1=W. Ch.> 
<author_2=>
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1952">
<month="9">
<date=1952-09-03>
<period=d> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
Demokracja ludowa zapewnia kademu, posiadajcemu prawo wyborcze obywatelowi jednakowy udzia w rzdzeniu krajem. W demokracji buruazyjnej dzieje si przeciwnie. Ale  zapyta kto moe  czy i tu i tam nie decyduje gosowanie?
Wyjanialimy ju poprzednio, dlaczego nasze prawo wyborcze jest powszechne i dlaczego nie jest nim wyborcze prawo buruazyjne. No, a rwno prawa wyborczego? U nas jest ona zapewniona. Na wybr posa z naszego okrgu kady z nas ma taki sam wpyw, co wyborca innego okrgu: i tu i tam, na terenie caego kraju pose wybierany jest w okrgu, liczcym 60 tys. mieszkacw.
Buruazja dla zachowania swej wadzy nie dopuszcza do takich wyborw, uciekajc si do oszustw, zwanych geografi wyborcz ktra polega na takim wytyczaniu okrgw wyborczych i przeprowadzaniu ordynacji wyborczej, aby buruazja miaa zwycistwo zapewnione.
I tak np. we Francji w roku 1951, po uchwaleniu ordynacji, wymierzonej przeciw rosncym wpywom FPK, komunista musia zdoby ok. 52 tys. gosw, by zosta deputowanym, a reakcjonista (spod znaku Daladier-Herriot)  26 tys., a wic dwa razy mniej!
Rezultat: Gdy mniej wicej jedna trzecia gosw pada we Francji na komunistw, otrzymali oni  tylko 1/6 mandatw.
W Polsce buruazja uywaa tych samych szalbierczych chwytw. W eleganckich dzielnicach stolicy dla wyboru kandydata potrzeba byo kilku tysicy gosw; w dzielnicach robotniczych kandydat musia zdoby ju kilkanacie tysicy gosw. W okrgach o ludnoci biaoruskiej i ukraiskiej kandydatura wymagaa  100 tys.!
Rnice pomidzy naszym, demokratycznym prawem wyborczym, a narzucanymi przez buruazj przepisami id jeszcze dalej. Nasze prawo jest bezporednie. Kiedy oddajesz gos, to wybierasz posa, a nie kogo, kto ci w tym zastpi. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1>
